Maciej Witaszek chciał połączyć swoje dwie pasje: programowanie i podróżowanie. Wpisał więc wyszukiwarce LinkedIn hasło „iOS expat” i zaaplikował na ogłoszenie, które znalazł na liście. Później odbył kilka rozmów na Skype i postanowił przeprowadzić się do Kambodży. Od półtora roku jest tam kierownikiem zespołu iOS.


Maciej Witaszek. Programista, podróżnik. Pracuje jako kierownik zespołu iOS w Kambodży. W pierwszej podróży za chlebem udał się do północnej Finlandii, gdzie wśród śniegu i nocy polarnej poznawał Symbiana. Pracował też w Szwecji przy oprogramowaniu stacji bazowych, w Wielkiej Brytanii dla operatora kart płatniczych, a w Polsce stał się wielbicielem łódzkich tramwajów. Kambodża skusiła go dobrą pogodą i nowymi wyzwaniami. W wolnych chwilach jeździ skuterem (zawsze w kasku) i próbuje się przekonać do khmerskiej kuchni.


Jak przeprowadzić się do Kambodży? Jak zdobyć wizę na pracę i jakie są koszty życia? Oto wszystko zapytaliśmy naszego dzisiejszego rozmówcę. Byliśmy ciekawi, dlaczego wybrał właśnie Kambodżę i na co może sobie pozwolić developer z ponad 10-cio letnim doświadczeniem komercyjnym. Zobaczcie, co o pracy deva w Kambodży opowiedział nam Maciej Witaszek, Senior iOS Development Manager w DMI.

Kambodża brzmi bardzo egzotycznie, na pewno przychodzi na myśl małej liczbie developerów myślących o relokacji. Jak wpadłeś na pomysł, żeby tam wyjechać?

Od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie, żeby gdzieś wyjechać na dłużej. Pracowałem tuż po studiach w Finlandii półtora roku i Szwecji prawie rok. Nie miałem sprecyzowanego kraju ani nawet kierunku, gdzie szukać. Z ciekawości wpisałem na LinkedInie “iOS expat” i pokazały się dwie oferty. Wystarczyło nacisnąć jeden przycisk i zgłoszenie zostało wysłane.

Potem odbyłem kilka rozmów na skypie, wysłałem CV i po sprawdzeniu referencji otrzymałem ofertę pracy. Wynegocjowałem przylot do Polski po trzech pierwszych miesiącach — tak na wszelki wypadek, jakby mi się nie spodobało w Kambodży.

Developer to w Kambodży pożądany zawód?

Jak wszędzie, dobrzy developerzy są rozchwytywani. Trzeba jednak pamiętać, że rynek dopiero się rozwija i trudno znaleźć dobrych programistów na zachodnim poziomie.

Przed wyjazdem na pewno sprawdzałeś informacje dotyczące wizy na pracę. Ile kosztuje i z jakimi problemami (bo na pewno jakieś są) możemy się spotkać myśląc o relokacji do Kambodży?

Sprawa z wizą w Kambodży jest prosta. Na lotnisku trzeba wykupić wizę biznesową (typu E) na 30 dni za 35 dolarów. Potem zazwyczaj firma załatwia wizę roczną dla pracownika i rodziny. Zajmuje się też pozwoleniem na pracę, więc całą biurokrację bierze na siebie. Zasady wizowe i pozwolenie o pracę często się zmieniają i dobrze jak firma bierze ją na swoje barki (najświeższe informacje o wizach znajdziecie na tym blogu).

Moi koledzy z Wenezueli i Strefy Gazy mieli jednak dużo trudniej niż ja. Na granicy nie dostali wizy biznesowej, a tylko turystyczną, której nie można przedłużyć. Musieli więc jeździć kilka razy do Ho Chi Minh i Kuala Lumpur, aż dostali na granicy właściwą wizę.

Jak wyglądały Twoje pierwsze dni w nowym kraju?

Firma zaoferowała hotel na pierwszy miesiąc pobytu i opłacenie nadbagażu. Zostałem oprowadzony po mieście i pokazano mi, gdzie robić zakupy i gdzie można kupić najlepsze produkty. Dowiedziałem się jak najwygodniej poruszać się po mieście i jakie powinny być ceny przejazdu tuk-tukiem.

Poświęcili Tobie sporo czasu po to, byś czuł się dobrze w nowym kraju. A jak wygląda kultura pracy w Kambodży? Pracę zabiera się do domu, czy po ośmiu godzinach nikt nie myśli o zostaniu w biurze dłużej?

Kultura pracy przypomina kulturę krajów południowej Europy. Mamy godzinną przerwę na lunch, kiedy tuk-tukiem jedziemy na drugi koniec miasta do ulubionej restauracji. Po ośmiu godzinach pracy wszyscy idą do domu. Jednakże, gdy wymaga tego projekt, zostają dłużej.

W piątek o 17-tej rozpoczynamy Beer O’Clock, kiedy mamy czas na prezentację naszych projektów, ogłoszenia awansów i poznanie nowych kolegów, wybieramy też pracownika tygodnia, który otrzymuje małą premię i przechodni gadżet na biurko. A wieczorem przenosimy się do zaprzyjaźnionego baru.

Powiedz, jak wygląda rynek pracy w IT w Kambodży? Kto zazwyczaj zostaje developerem? W jaki sposób zdobywa wiedzę?

Kambodża jest krajem rozwijającym się z silnym nastawieniem na edukację. Bardzo dużo ludzi uczy się i studiuje technologie informatyczne. Szybko się uczą i chcą się uczyć. Są chłonni wiedzy i szybko adaptują najnowsze rozwiązania. Jest prężny rynek startupów tworzących produkty na rynek lokalny. Wśród programistów królują Maki, dużo łatwiej jest znaleźć programistę iOS-a niż Androida.

Kulturowo ważna dla nich jest hierarchia w pracy. Jako firma zachodnia, pracująca dla zachodnich klientów, staramy się wprowadzać płaską strukturę, gdzie każdy powinien potrafić rozmawiać z klientem, zgłaszać problemy i proponować rozwiązania. Raz na tydzień organizujemy wewnętrzne spotkania programistów w firmie. Prowadzimy szkolenia wewnętrzne, prezentujemy nowe rozwiązania, biblioteki czy uczymy pisania testów jednostkowych.

Studenci marzą o pracy w startupie, software house czy w korporacji? Jestem ciekaw ich nastawienia.

Powstaje coraz więcej startupów tworzących produkty dla lokalnych klientów. Często mają finansowanie z zagranicy i są dla nas poważną konkurencją przy poszukiwaniu pracowników. Jednakże nasi programiści cenią pracę w stabilnej firmie o długiej tradycji.

Popularna jest praca zdalna czy pracodawcy źle patrzą na taki tryb?

Pracujemy na miejscu w biurze. Większość pracowników ma rodziny w odległych prowincjach. Ślub lub impreza zaręczynowa może trwać tydzień i czasem nie jest możliwe pogodzenie z planem urlopowym. Kiepski stan dróg i natężenie ruchu powoduje, że sam przejazd zabiera dużo czasu. Pozwalamy wówczas na pracę zdalną zwłaszcza, gdy zbliża się termin projektu.

W Polsce jednym z popularniejszych benefitów pozapłacowych jest karta na siłownię czy pływalnię. A jak to wygląda w Kambodży?

W Kambodży najważniejszym benefitem jest ubezpieczenie medyczne dla pracownika i rodziny. Służba zdrowia jest słabo rozwinięta. Korzysta się z prywatnych przychodni i lekarzy. Nie wszystkie usługi są dostępne, więc należy mieć ubezpieczenie, które pokryje ewentualną ewakuację na przykład do Tajlandii lub Singapuru.

Jak wyglądają koszty życia w Kambodży? Na co stać deva z 10-letnim doświadczeniem zawodowym?

Kambodża to tani kraj. Lunch kosztuje od 3 do 5 dolarów. Wybór restauracji ze wszelkich stron świata jest praktycznie nieograniczony i codziennie można by jeść w innym miejscu. Mamy też, co może być ciekawostką, polską restauracyjkę, a w niej pierogi z kapustą, ruskie, z jagodami, i prawdziwy domowy sernik, a nawet karpatkę! Tanie są też usługi, przejazdy, sprzątanie mieszkania, szycie ubrań oraz wszystko co wytwarzane jest lokalnie.

Bardzo tania jest żywność ekologiczna. Jest kilka sklepów kooperatyw rolniczych, w których można kupić świeże owoce i warzywa. Droższe są produkty importowane — tu ceny porównywalne są z polskimi, jednak na plus należy wskazać ich ogromny wybór. Są szwajcarskie sery, holenderskie mleko, francuskie kiełbasy i polskie ogórki kiszone.

Największym wydatkiem w budżecie jest zazwyczaj wynajęcie mieszkania, tutaj rozpiętość cen jest ogromna. Zależnie od standardu i liczby pokoi ceny wahają się od 300 do kilku tysięcy dolarów, a fajne mieszkanie w bardzo dobrej lokalizacji można wynająć już za ok 600 dolarów. Zdecydowana większość mieszkań zawiera serwis sprzątający 1-2 razy w tygodniu w cenie. W Phnom Penh w najcieplejszych miesiącach często są przerwy w dostawie prądu, warto więc szukać mieszkania z generatorem prądu. Miasto ogranicza zużycie energii elektrycznej wysokimi cenami, miesiąc korzystania z klimatyzacji może kosztować ponad 400 dolarów. Jak widać na życie w Kambodży stać praktycznie każdego, kto pracuje i nie korzysta z klimatyzacji.

Po mieście jeździ niezliczona liczba tuk-tuków. Przejazd w obrębie centrum kosztuje 2 – 3 dolary. Podczas jazdy warto sprawdzać czy jedzie się w dobrym kierunku. Często kierowca nie przyzna się, że nie wie jak dojechać do celu i po prostu jedzie przed siebie.

Bilet do kina kosztuje od 5 do 12 dolarów w sali VIP z rozkładanymi podwójnymi siedzeniami. Teatrów nie ma. Jedną z nielicznych rozrywek są koncerty w pubach i restauracjach. Wstęp wolny lub za symbolicznego dolara.

Komu polecasz pracę w Kambodży? Kto na pewno się odnajdzie w tym kraju i w tej kulturze pracy?

Kraj to wymarzone miejsce dla kogoś, kto lubi zmienność. Nigdy nie wiadomo czy coś się uda załatwić. To co wydaje się proste do zrobienia i udawało się zrobić wiele razy, dzisiaj może być niewykonalne. Jeżeli wydaje ci się, że czegoś nie da się zrobić, możesz być pozytywnie zaskoczony, że wszyscy rozumieją o co ci chodzi i to jest najnormalniejsza rzecz pod słońcem.

Trzeba też lubić słońce i upał. W najzimniejszej porze roku temperatura spada do 25 stopni, w najcieplejszej przekracza 40. Dla lubiących swobodę podróżowania polecam kupno skutera od razu po przyjeździe. To najszybsza forma zwiedzania miasta i jego okolic. Skuter można też zabrać ze sobą pociągiem i eksplorować dalsze obszary kraju. Na razie jest tylko jedna linia kolejowa, ale kolejne odcinki są w budowie. Można też łatwo wynająć taxi, które zabierze skuter i pasażerów w dowolny kraniec Kambodży.


Relokacja to trudny temat, na który decyduje się niewielu developerów. Tych, którzy choć raz zastanawiali się nad wyjazdem za pracą zaprosiliśmy do devdebaty. Opowiedzieli w niej, co pracodawcy musieliby zapewnić w pakiecie relokacyjnym, by przekonał ich do zmiany miejsca pracy.

Zapraszamy do dyskusji